Emocje w pracy. W której strefie jesteś?

Gdy słyszymy, że nie ma sensu skupiać się na emocjach w biznesie i przytakujemy z aprobatą, to mało wiemy. O emocjach, i o sobie. Ale również o zjawiskach, które ignorowane i odpychane przez „zajętych liderów" mogą powodować poważne konsekwencje i koszty dla jednostek i organizacji.

 

 

Przykład: Gdy "racjonalny" lider rzuca stereotypami, że kobiety są najczęściej emocjonalne i to przeszkadza w biznesie, najpewniej cechuje się małą świadomością siebie i niską inteligencją emocjonalną. Zapomina, że męska ostrość komentarzy, frustracja, irytacja - skrywane pod pozorem faktów i oschłych uwag - to też przejawy emocji.


Mówi się, że nie ma emocji dobrych i złych, że wszystkie są potrzebne. I dokładnie tak jest. Są jednak emocje, które spełniają rolę ostrzegawczą lub mobilizującą nas do zmian w sposobie funkcjonowania, a jeśli to się nie dzieje, doprowadzają nas do stanów chronicznych, dalekich od dobrostanu.


Jeśli w pracy ciągle chodzimy zestresowani, sfrustrowani niemożnością wykonania dużej ilości zadań na czas, przygnębieni ciężarem wyzwań i brakiem zasobów, źli a nawet wściekli, i jeśli długo nie znajdujemy sposobów na skuteczne rozwiązanie problemów, które są przyczyną tych emocji, prędzej czy później znajdziemy się na drodze do wypalenia zawodowego.

Przestudiujmy poniższy wykres . W pracy możemy funkcjonować w jednej z 4 stref: wyników (najbardziej pożądana), odnowy (gdy odpoczywamy, czy jak mówił Covey „Ostrzymy piłę"), przetrwania (gdy stres utrzymuje się zbyt długo) i wypalenia (kiedy dopada nas beznadzieja i poddajemy się).

Kiedy intensywnie pracujemy, często potrzebujemy wchodzić w strefę odnowy, aby naładować baterie, zregenerować się i móc przebywać regularnie w strefie wyników. Jeśli zaniedbujemy przerwy w pracy ignorujemy zasady zdrowego odżywania, nie uprawiamy sportu i nie budujemy satysfakcjonujących relacji w pracy i poza nią, przy intensywnej pracy, wpadamy w strefę przetrwania. Dochodzimy do granic możliwości, „rozkładamy się" totalnie, i chorujemy. Organizm odmawia nam posłuszeństwa. Jeśli w poniedziałek idziesz do pracy zmęczony, to sygnał, że jesteś już w strefie przetrwania.

Bez względu, w jakim jesteś wieku, jakie masz wsparcie w osobach bliskich i w jakim stanie psycho-fizycznym byłeś wcześniej, przebywanie w tej strefie kilkanaście miesięcy doprowadzi w końcu do wypalenia.

 

Bieg współczesnego świata, nieustająca pogoń za "więcej, szybciej, efektywniej" nakłada na nas presję "dawania rady" za wszelką cenę. Lipcowy artykuł z The New York Times zatytułowany "We're Finally Starting to Revolt Against the Cult of Ambition" pokazuje, że pandemia obnażyła ten problem, a coraz więcej ludzi zaczyna kwestionować zasadność życia totalnie podporządkowanego pracy, karierze, zdobywaniu kolejnych trofeów ze współczesnego wachlarza możliwości a także uleganiu FOMO (Fear Of Missing Out), przymusowi zakosztowania wszystkiego.

 

Coraz więcej ludzi pracujących ponad siły mówi dość. Odchodzą. Wybierają inną drogę. Rozumieją, że bez zadbania o strefę odnowy, ostatecznie i definitywnie wpadną w strefę wypalenia. Pozostali zaś, zmęczeni nieustającą presją, VUCA, niekompetentnymi współpracownikami, szefami, decyzjami centrali, przebywają na tyle często w strefie przetrwania, że choć osiągają krótkoterminowe efekty, są daleko od świetnych wyników, które płyną ze spokoju, kreatywności i bycia w stanie „flow".

 

Podczas pandemii pracownicy, lądują na długich zwolnieniach związanych z wypaleniem zawodowym. "Ponad połowa moich klientów w procesie coachingu, jest w strefie przetrwania. Gratuluję im mądrości i dbałości o siebie. Na tym etapie, można wiele zrobić. I robimy. Stawiamy granice, opracowujemy rozkład dnia i tygodnia, rezerwujemy czas na strefę odnowy, wracamy do aktywności, które przywracają energię. Dokonujemy na nowo, mądrych wyborów. Przywracamy równowagę. Nareszcie."


Aleksandra Piątek 

 

 

Żródło:

"Taka praca nie ma sensu" T. Schwartz

Zapisz się do newslettera aby otrzymać materiały promocyjne oraz informacyjne